Rosyjska gospodarka się dusi
Naszych kapitalistów mianowali urzędnicy, utrzymując ich potem w zależności od państwa – mówi Mikołaj Petrakow, 68-letni profesor ekonomii Moskiewskiej Akademii Nauk, były doradca prezydenta Michaiła Gorbaczowa.
W najnowszym raporcie Transparency International na temat korupcji Rosja wypada bardzo źle w międzynarodowym rankingu – plasuje się na 126. pozycji, razem z Nigrem, Albanią i Sierra Leone. Dlaczego rząd nie upora się z tym problemem?
Mikołaj Petrakow: Cały nasz system jest zły. W Rosji ludzie mogli w ciągu kilku lat zostać miliarderami, nie będąc geniuszami formatu Billa Gatesa czy przynajmniej ekspertami w sprawach gospodarki. Nikt nie musiał się sprawdzać w wolnej konkurencji. Nasi kapitaliści zostali mianowani przez urzędników podczas prywatyzacji gospodarki i utrzymywani byli potem w ścisłej zależności od państwa. Minibanki w rekordowym czasie przekształciły się w wielkie instytucje, które z pomocą polityków zarządzają publicznymi pieniędzmi.
Jakie błędy popełnili reformatorzy?
Przecenili własność prywatną. Z wyjątkiem Korei Północnej gospodarka prywatna istnieje wszędzie na świecie, także w Afryce. Nie prowadzi jednak automatycznie do sukcesu ekonomicznego i dobrobytu. Decydującym czynnikiem jest tu między innymi jakość zarządzania. A tej u nas brakuje.
(...)
A nowe rynki?
Nic z tego. Urzędnicy państwowi trzymają gospodarkę w duszącym uścisku. Nie są w ogóle zainteresowani rozwojem technologii, które mogłyby sprostać wymogom przyszłości. Wolą sprzedawać drewno do Finlandii i zamawiać stamtąd papier. Gdy mówią o prywatyzacji badań naukowych, chodzi im przede wszystkim o to, aby pozbyć się akademii i instytutów, a ich budynki przekształcić w hotele lub kasyna...
info. onet.pl
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz
Komentarze mogą zamieszczać wyłącznie zalogowani użytkownicy. Zaloguj się