Bladozielony strach

1765 Aufrufe
5 Kommentare
Alle Artikel

Bladozielony strach

Autor: B. de Worde Quelle: Drewno.pl 3 min czytania
Finanse publiczne – oto dwa słowa mrożące w chwili obecnej krew w żyłach każdego leśnika. Czy to koniec Lasów Państwowych, czy krok w stronę prywatyzacji? Jakimi następstwami dla firm „żyjących” z Lasów grozi ta sytuacja?
Czapeczkę budżetówkę - symbol leśnych obaw związanych z włączeniem LP do sfery finansów publicznych, prezentuje Janusz Zaleski - Podsekretarz Stanu Ministerstwa Środowiska fot. Lasy Państwowe
Ustawa o lasach z roku 1991 zagwarantowała (gdyż należy uznać sytuacje taką za przywilej) Lasom Państwowym samofinansowanie, czyli pokrywanie swoich potrzeb z zysków jakie przynosi sprzedaż drewna (majątku jakim LP gospodarują w imieniu Skarbu Państwa). Państwo, a w rezultacie wszyscy obywatele nie dokładają się więc do Lasów, a wręcz czerpią z takiej sytuacji profity – mogą bezpłatnie korzystać z dóbr leśnych (przyroda, grzyby etc.), wypoczywać czy też poddawać się edukacji (często przypominającej agitacje na rzecz LP). De facto Lasy stały się „państwem w państwie”, które często swoimi zarządzeniami wykraczało poza ustawowe ograniczenia i nakazy oraz sprawowały niepodzielną władzę na rynku sprzedaży surowca drzewnego.
 
Stan taki został w tym roku poważnie zagrożony przez pomysł ministra finansów Jacka Rostowskiego, dotyczący włączenia LP do finansów publicznych. Brać leśna podniosła larum. Słychać głosy o końcu leśnictwa, o problemach jakie czekają drzewiarzy, a także niewinnych Polaków. Ile w tym prawdy?

Jeśli mowa o końcu leśnictwa, to można w domyśle dodać „obecnego” leśnictwa. Leśnictwa, które rządzi się własnymi prawami, posiłkuje się bliżej nieokreśloną „misją” i nie dba w stopniu wystarczającym o swoich biznesowych partnerów. Co w zamian? Można zakładać, iż Lasy zostały by zobligowane do  wypełniania dotychczasowych funkcji bez możliwości czerpania z tego tytułu tak wielkich profitów oraz zmuszona do racjonalnych działań popartych wiedzą i zdrowym rozsądkiem. A co dla władz leśnych najgorsze, będą objęci kontrolą. Skończą się więc złote czasy samowoli.

Czym sytuacja taka grozi firmom współpracującym z Lasami? Po pierwsze upadkiem wielu zakładów usług leśnych – stawki za wykonywanie usług na rzecz LP z pewnością zaczęły by spadać, aż do poziomu, w którym działalność taka przestała by się opłacać. Już w tej chwili zul-e mocno ograniczają swoje żądania z reguły kosztem własnego rozwoju. To z kolei wpłynie także na odbiorców drewna gdyż w pewnym momencie może się okazać, iż surowca nie ma kto... pozyskać. Dodatkowo, w przypadku wystąpienia jakiejkolwiek klęski żywiołowej na skalę nieco większą niż leśnictwo, należało by się spodziewać zaistnienia sytuacji o jakiej w swoich licznych pismach do ministra Kraszewskiego wspomina dyrektor Pigan, a więc braku środków na jej zniwelowanie. Odbiorcy w takiej sytuacji będą zmuszeni kupować nienajlepszy towar po cenie niskiej bądź całkowicie zrezygnować z zakupu. Lasy bowiem nie będą dysponować środkami finansowymi ani siłą roboczą do sprawnego „wyprawiania” drewna z lasu.

Oczywiście to tylko wizja, a jako taka może być dowolnie rozwijana. Faktem pozostaje celowość szukania przez rząd oszczędności w sposób nie do końca przemyślany, a z drugiej strony gromadzenie przez Lasy w sytuacji kryzysu jaki przeżywa budżet, tak wielkich środków finansowych. I nijak ma się tu tłumaczenie, że klęsk nie da się przewidzieć i stąd takie oszczędności, skoro mimo ich występowania nadwyżka finansowa z roku na rok się zwiększa. To swoista nadoszczędność.

Jedno jest pewne – Lasy, nawet jeśli przetrwają ten niesprzyjający okres w obecnym kształcie, muszą się zastanowić nad swoją przyszłością. A to doskonały moment dla środowisk drzewiarskich aby wywalczyć jak najwięcej dla siebie. Wszak, cytując dyrektora Pigana, do tej pory Lasy osiągnęły sukces, który jest również sukcesem wszystkich Polaków. Choć nie wszyscy go odczuwają.

War dieser Artikel interessant?

Vielen Dank für Ihre Bewertung!

Bleiben Sie auf dem Laufenden

Erhalten Sie die wichtigsten Nachrichten aus der Holzbranche direkt in Ihr E-Mail-Postfach.

Komentarze (5)

K
kazimierz s.
Juz czas najwyższy , żeby nasz Rząd zrobił porządek w Lasach Państwowych , które sa zarządzane przez ludzi dla których sytuacja zakładów drzewnych oraz problemy związane z zakupem drewna w 2010 roku stała się powodem osiągania niezasłużonych zysków , natomiast dla niejednego zakładu drzewnego \" gwożdziem do trumny \'\'.Dlatego uważam że monopol Lasów Panstwowych w ten sposób zostanie złamany.
;
;)
Już najwyższy czas sprzedawać 100% surowca na E-DREWNO! Precz z przemysłową komuną!
;
;)
Precz z podziałem puli! Całość drewna na E-DREWNO! Precz z przemysłową komuną!
R
robo
lasy osiagnely sukces a my przez ich polityke ledwo mamy na chleb
`
```
Ale jak chce się jeździć nowiutkimi BMW lub Audi, to faktycznie może na chleb nie starczyć. Szkoda tylko, że właściciele zakładów od zawsze narzekają na Lasy Państwowe w taki sposób, ale stać ich na wypasione bryki, wille, wyjazdy na narty w Alpy. Skoro twierdzą, że jest im tak ciężko, to może należałoby standard życia dopasować do tych rzekomo trudnych realiów biznesowych? Może trzeba ograniczyć rozbuchane potrzeby konsumpcyjne? I może wreszcie należałoby 100% pracowników zakładów zatrudniać legalnie, a nie część na czarno? To przedstawiciele branży drzewnej najgłośniej krzyczą o szarej strefie, którą tworzą przecież nie ufoludki, lecz niektórzy drzewiarze - i nie są to wyłącznie właściciele najmniejszych zakładów, jak mylnie mogłoby się wydawać.

Dodaj komentarz

Kommentare können nur von angemeldeten Benutzern hinterlassen werden. Anmelden

Fehler melden