Przypadkiem w ręce wpadła mi Nowa Gazeta Leśna nr 3/2011 w której ze zdumieniem przeczytałem notkę o nadmiarach drewna pozostających w lesie po wywozie. Cytuję... "Pewien przedsiębiorca pracujący na terenie RDLP Toruń informuje, że u niego w nadleśnictwie madniary są ponownie odbierane i zul dostaje za pozyskanie tego drewna pieniądze. Tak zdecydował nadleśniczy, pomimo sugestii jednego z pracowników, by odbierać superaty bez kosztów" koniec cytatu.
Z tego wynika drodzy drzewiarze że w niektórych nadleśnictwach jesteśmy podwójnie w dupę bici, bo raz że ograniczony l-czy nie chce lub nie potrafi dopilnować prawidłowego załadunku i nie umie wystawić kwitu ze stosem częściowym, a drugi raz ze płacimy za to samo drewno dwa razy. jestem ciekaw Waszych opinii, może ktoś jest z tamtych terenów???
Czekam również na wypowiedź proleśnego Wujka gamonia.
Przypadkiem w ręce wpadła mi Nowa Gazeta Leśna nr 3/2011 w której ze zdumieniem przeczytałem notkę o nadmiarach drewna pozostających w lesie po wywozie. Cytuję... "Pewien przedsiębiorca pracujący na terenie RDLP Toruń informuje, że u niego w nadleśnictwie madniary są ponownie odbierane i zul dostaje za pozyskanie tego drewna pieniądze. Tak zdecydował nadleśniczy, pomimo sugestii jednego z pracowników, by odbierać superaty bez kosztów" koniec cytatu.
Z tego wynika drodzy drzewiarze że w niektórych nadleśnictwach jesteśmy podwójnie w dupę bici, bo raz że ograniczony l-czy nie chce lub nie potrafi dopilnować prawidłowego załadunku i nie umie wystawić kwitu ze stosem częściowym, a drugi raz ze płacimy za to samo drewno dwa razy. jestem ciekaw Waszych opinii, może ktoś jest z tamtych terenów???
Czekam również na wypowiedź proleśnego Wujka gamonia.
ilości i jakości. Jak się komuś nie chce to jego sprawa. Jak klient wyjeżdża z towarem też nie liczycie?
zauważ jedną ważną rzecz ze przy załadunku mechanicznym (HDS) zawsze będzie na samochodzie więcej drewna (wynikająca z obmiaru samochodu) niż wynika z kwitu, zwłaszcza gdy w gre wchodzi S2A, problem nie dotyczy surowca odbieranego posztucznie lub w sztukach grupowo. Sam się przekonałem bo przez kilka lat woził mi przewoźnik którego kontrolowałem z nienacka po załadunku w lesie (nigdy nie zabierał podwalin i kołków i często zostawiał np 1-1,5mp drewna bo mu nie wejdzie, a od tego roku sam zwożę i widzę że mam na placu około 10-12% więcej drewna przy tej samej masie co po przewoźniku.
pozostaje pytanie, czy kupujesz według pomiaru drewna na samochodzie czy w lesie. Z metrami przestrzennymi nigdy nie będzie dokładności.
w kwestii czy kupuje wg samochodu czy lasu. Problem leży w braku rzetelności niektórych przewoźników, bo nie jesteś w stanie mając np kilku być przy każdym i patrzeć czy zabiera wszystko. pozostaje jedynie wiara na słowo że wziął wszystko i kwit. Rzeczywistość jest inna bo np na kwicie jast 27 m3, z obmiaru samochodu wychodzi 28m3, a w lesie ze stosu który był odbity przez l-czego na 27m3 zostało 1m3 i wtedy jest to dla nas strata.