Jestem przedsiębiorcą ale też współtworzę stowarzyszenie Zielony Mir. W tym roku podjęliśmy się ochrony 20 kasztanowców. Ilość niewielka ale nie znaleźliśmy zainteresowania u władz miasta czy mieszkańców. Akcję więc zrobiliśmy z własnych środków. Link do filmiku:
https://youtu.be/PqxZNz2VpNUu:
W wielu miastach nie podejmuje się działań ponieważ wytyczne UE są takie, że czekać trzeba aż przyroda sama sobie poradzi. Na przykład sikorki niszczą 2-3 larw. To śmieszne ponieważ na działania związane poprawą klimatu kosztują miliardy. Jest też problem z feromonami ponieważ są bardzo drogie. Jest to sposób na zarobienie kasy a w okresie kiedy jest duża sprzedaż ceny idą max w górę. Nie ma szansy aby powstał jakiś plan ogólnopolski tak aby koordynować działania, zakupy. Brak zainteresowania urzędników jak i organizacji społecznych i ekologicznych. A przecież liście kasztanowców puki są zielone asymilują CO2 produkując tlen. Ale tu brak jest jakiegoś koncernu, który by zarabiał więc nie ma lobby . Może ktoś mi podpowie co do zaopatrzenia w feromony lub jakieś inne doświadczenia ze zwalczaniem szkodnika. LP też nie są zainteresowane sprowadzeniem środków do walki ze szrotówkiem tak aby walka była tańsza.
Jestem przedsiębiorcą ale też współtworzę stowarzyszenie Zielony Mir. W tym roku podjęliśmy się ochrony 20 kasztanowców. Ilość niewielka ale nie znaleźliśmy zainteresowania u władz miasta czy mieszkańców. Akcję więc zrobiliśmy z własnych środków. Link do filmiku:
https://youtu.be/PqxZNz2VpNUu:
W wielu miastach nie podejmuje się działań ponieważ wytyczne UE są takie, że czekać trzeba aż przyroda sama sobie poradzi. Na przykład sikorki niszczą 2-3 larw. To śmieszne ponieważ na działania związane poprawą klimatu kosztują miliardy. Jest też problem z feromonami ponieważ są bardzo drogie. Jest to sposób na zarobienie kasy a w okresie kiedy jest duża sprzedaż ceny idą max w górę. Nie ma szansy aby powstał jakiś plan ogólnopolski tak aby koordynować działania, zakupy. Brak zainteresowania urzędników jak i organizacji społecznych i ekologicznych. A przecież liście kasztanowców puki są zielone asymilują CO2 produkując tlen. Ale tu brak jest jakiegoś koncernu, który by zarabiał więc nie ma lobby . Może ktoś mi podpowie co do zaopatrzenia w feromony lub jakieś inne doświadczenia ze zwalczaniem szkodnika. LP też nie są zainteresowane sprowadzeniem środków do walki ze szrotówkiem tak aby walka była tańsza.
Poprawna nazwa tego owada to szrotówek kasztanowcowiaczek.
W miejscach, które systematycznie odwiedzam, rośnie ponad setka kasztanowców, łącznie w kilkunastu miejscach. Co rok, tym później tracą liście.
Mój kolega z roku pisał doktorat o szrotówkach - potwierdza brak sensu robienia czegokolwiek.
Pozdrawiam
Miło mi, że jeszcze ktoś przejmuje się tym problemem. Moim zdaniem jest sens. Po pierwsze grabienie liści jeżeli to możliwe. Skuteczność środków i zmuszenie na przykład Lasów Państwowych by sprowadzili skuteczne feromony. Lasy mają specjalny zakład od dostaw feromonów. Ja kupiłem dyspensy na szrotówka i ćmę bukszpanową. 16 zł sztuka. Nie działają. A jeżeli nie działają to nie ma sensu. A więc grabienie liści lub pryskanie ich jakimś środkiem chemicznym, opaski z klejem ( folia strecz posmarowana owadoklejem) . Na opaskach trzeba zawiesić działające feromony. Ja miałem taśmę lepową z feromonem. Zniknęła z rynku. Szrotówek zacyna od dolnych gałęzi i pierwsze zarażone liście trzeba usunąć. Dwa mioty łapią się na klej w ogromnej ilości. Potem przenoszą się wyżej i moim zdaniem trzeba w koronie posmarować pień owadoklejem i powiesić feromony. Do tego budki dla sikorek wiosną. One też pomogą. A brak efektów to brak środków, które działają.