ROZUMIEM TRUDNĄ SYTUACJĘ PRACOWNIKÓW, BO TAKIE WYNAGRODZENIE JEST NIEWYSTARCZJĄCE NAWET DLA WEGETACJI, ALE TEŻ PROPONUJĘ, ŻEBY WZIĄĆ SPRAWY W SWOJE RĘCE (CZŁONKOWIE SOLIDARNOŚCI POWINNI ZNAĆ TO HASŁO). SKRZYKNĄĆ SIĘ W KILU I ZAŁOŻYĆ TARTAK- WTEDY POWINNO DZIAĆ SIĘ WAM LEPIEJ, WTEDY TEŻ BĘDZIECIE MOGLI ZATRUDNIĆ LUDZI I DAĆ IM GODZIWĄ PENSJĘ...
Nie wiem czym się ten zakład zajmuje ale 1500 zł brutto to chyba troszkę za mało na dzisiejsze czasy i jak nie cierpię komuny i związków które w zasadzie nic nie robią tylko biorą kasę i walczą o poprawę dla budżetówki to w tym wypadku się z nimi zgadzam.Druga sprawa jak zaznaczył poprzednik to sytuacja gospodarcza i problemy wielu firm.Prawdopodobnie się stanie nie długo że oni stracą pracę bo jak firma nie ma pieniędzy to w tej branży o ile działa legalnie ich już mieć nie będzie. Nadchodzą ciężkie czasy dla branży drzewnej.
Niestety jest to błędne rozumowanie. Przemysł drzewny został \"sprzedany \" tak jak PGR 20 lat temu. Nie jesteśmy konkurencyjni w stosunku do kolegów z \"zachodu \" europy. Ani rząd ani UE ani Urząd Ochrony Koncernów i Karteli nic nie zrobi .W całej globalizcji jest poważny błąd . Pogarda dla lokalnych biznesów . 90 % lokalnych firm jest traktowanych gorzej niż 10 % globalnych. To tak jakby Estonia miała konkurować z Chinami w produkcji czegokolwiek. W czasie kryzysu globalne firmy będą dożynać watachę jak powiedział pewien globalny polityk.
wysokość wynagrodzenia za pracę to miernik wartości człowieka.
Płaca brutto 1500zł-to kompletny brak szcunku dla zawodu tartacznika.
Przykra sprawa to to ,że przysłowiowy gwóżdż do trumny wbija nam
nasz kontrachent - lasy państwowe( chociaż chyba już niepaństwowe,gdyż maksymalny zysk jaki osiągają ze sprzedaży drewna nie ma logicznego uzasadnienia przesłania inne ważne sprawy - ludzkie. )