Wyobraźmy to sobie... przychodzi klęska (podobna do tej z kornikiem) i nie ma możliwości eksportu. Lokalny przemysł nie jest w stanie zagospodarować nadwyżki drewna, które sobie zgnije w imię ochrony rynku. Nie trzeba zresztą klęski. Wystarczy zawirowanie na rynku sprawiające, że branża zanotuje spadek (już to obserwowaliśmy). Albo inaczej. Mamy na rynku dużych graczy, którzy tylko czekają na taki zakaz. Wtedy to oni będą rządzić i dzielić. To dość oczywiste, taki zakaz to dla wielkich firm jak gwiazdka w maju. I znów będzie larmo, że rodzinne firmy cierpią na brak surowca. Bo export to nie wszystko. Są jeszcze inne czynniki, które zdecydują o kształcie rynku. Petycja sama w sobie może i mogłaby pomóc regulować przepływ drewna, ale jak zwykle trzeba uważać by nie wylać dziecka z kąpielą.
skandynawskie którym nasz rynek jest zalewany!!.
A co rodzime firmy mają z tego, że wywozi się surowiec za granicę? Nie chińczyk mówi jakby był z tych co wzięli łapówkę za oddawanie naszego surowca za darmo. Bo doskonale wiemy jak to się w Polsce odbywa. Niemiecki tartak kupuje najwyższej klasy drewno po 110 zł a Polacy zabijają się na aukcjach za 400 zł o krzywe odpady. Obudźcie się My naprawdę nie musimy eksportować surowca bo możemy go przetworzyć a o inne gospodarki to się nie martwmy i nie wymyślajmy co będzie jak przyjdzie kryzys i nie przerobimy drewna, bo będzie jak zwykle i będziemy się przyglądac jak nas grabią, a śmietankę z tego spiją nasze sprzedawczyki z rządów, które mamy od ponad 30 lat.
właściwie już nie trzeba sobie wyobrażać.... Firmy maja zamówienia a nie mają drewna do realizacji ponieważ masowo jest ładowane do kontenerów, na wagony, potem statkiem do Chin, USA, a nawet Kanady...
w lasach mają plany dziesięcioletnie, w tym czasie nadejdzie koniunktura